Dzisiaj jest jakoś inaczej. Jestem dorosła, mam swój dom. Jestem w związku, pracuję i po prostu żyję. Jednak w tym dniu jest we mnie trochę więcej zadumy i refleksji.
Spoglądam na ludzi i staram się zrozumieć z czym mogą się zmagać. Czy u każdego uśmiech jest prawdziwy? A może właśnie dzisiaj ta cudownie uśmiechnięta istota nie potrafiła wstać z łóżka. Bo w nim czuła się bezpiecznie...
Może czyiś donośny głos to tylko fasada, za którą ukrywa sie stres, smutek, strach, brak chęci życia...
Kiedy dana istota zmaga się z depresją nie przyjdzie i nie powie, że tak jest. Da sygnał. Delikatny. Czasem powie, że nie chce juz żyć. Innym razem stwierdzi, że nic nie znaczy. To od słuchcza zależy co z tym zrobi. Powiedzenie "weź się w garść " nie jest dobrym rozwiązaniem. Bo to moment, w ktorym w głowie tej istoty panuje czarna otchłań. Zatem co zrobić?
Przede wszystkim wysłuchać każdego zdania. Nie bagatelizować. Spróbować przekonać do udania się do specjalisty. Powoli aktywizować. Czasem po prostu być. I być świadomym. Będą dni bardzo słoneczne i czarne niczym otchłań. To nie jest prosta droga. Krocząc nią sięga się po pokłady cierpliwości, dobroci i miłości.
To choroba, która tak łatwo nie odpuszcza. Kiedy już może się wydawać, że jest lepiej znowu zaatakuje. Pojawi się atak paniki, czasem chęć schowania.
Proszę nie odwaracaj wzroku kiedy zauważysz u drugiego człowieka symptomy. Proszę zatrzymaj się i spróbuj nakierować na pomoc. Proszę nie bądź obojętny. Może właśnie dzięki Tobie coś się zmieni. Może Twój czas da komuś ukojenie.
W ubiegłym roku opisałam wydarzenie z 23 lutego 2001 roku. Tak to już 20 lat. To dzień,który ukształtował moje życie...
23 luty dzień walki z depresją.

Komentarze
Prześlij komentarz