Bycie mamą to piękna i trudna przygoda. To cudowny zapach dziecka i nieprzespane noce. To dni pełne śmiechu i takie kiedy brakuje sił.
Ostatnio spotykam się z różnymi teoriami na temat macierzyństwa. Jedną z ciekawych teori było to, że kobieta,która posiada jedno dziecko nie zasługuje na miano matki. Może być co najwyżej rodzicielką. Jest korposzczurzycą, która przez swój egoizm wydała na świat tylko jedno dziecko. Po drugiej stronie stoi matka kilkorga maluchów. Ta znowu jest nazywana patologią. Pewnie głównie z pobudek socjalnych rozmnaża się niczym królik. To bardzo krzywdzące zarówno dla jednej jak i drugiej kobiety. Tak łatwo wydać osąd na podstawie szczątkowych informacji. Tak łatwo zaszufladkować kogoś przy użyciu tylko jednej zmiennej. Nikt poza tą konkretną kobietą nie wie skąd taka decyzja bo nikt poza nią nie chodził w jej butach.
Coraz częściej pojawiają się głosy matek o roli ojca. I znowu spotykają się z dwoma światami. Bo kiedyś to kobiety w polu pracowały, w domu miałam porządek i dzieci były wychowane. No było też tak że człowiek żył w szałasie i dawał radę. Rola ojca w życiu malucha jest równie ważna jak matki. Gdyby sprowadzać rolę ojca do dawcy nasienia to w sumie po co ojciec? Dzisiaj ojciec to mężczyzna,który zabiera dziecko na spacer, przewija, karmi, bawi się i odrabia wspólnie lekcje. To nie uwłacza jego męskości a wręcz jej dodaje. Kiedy mężczyzna opiekuje się swoim potomstwem nie staje się superbohaterem. Jest po prostu ojcem. Gościem, który podchodzi do tematu odpowiedzialnie i nie robi tego dla poklasku. Owszem w pewnych aspektsch nie zastąpi matki. Tak samo jak matka nie zastąpi ojca.
Oceniamy mamy pod każdym względem. Wymagamy żeby były idealne. Wysprzątany dom, czyste i ułożone dzieci, dzieci szczęśliwe i spokojne, ugotowane posiłki. Piękny wygląd i wypoczęta. I jeszcze wiele wiele innych. Skąd człowiek ma mieć energię na to wszystko? Doba ma tylko 24 godziny a maluch nie zawsze pozwala na realizację zaplanowanych działań.
Mama, która nie karmi piersią swojego dziecka, ta która karmi piersią kilkulatka obie spotykają się z krytyką. Jedna jest wygodna a druga za bardzo się wczula. Jedną słyszy, że to źle a druga, że to obrzydliwe.
Mama,która urodziła siłami natury to prawdziwa kobieta i prawdziwa matka. Ta co miała cesrskie cięcie to wygodnicka paniusia. Znowu oceniają Ci których przy tym nie było. Wydanie na świat młodego człowieka to ogromny wysiłek. Poród wiąże się z ryzykiem. Owszem obecnie porody kończą się szczęśliwie i dla mamy i dla malucha ale to nadal ryzyko. Rodzącą siłami natury urodziła a ta przez ciesrakie cięcie miała dziecko wydobyte. W związku z tym na urodziny zasługuje dziecko które przecisnęło się przez kanał rodny. To które swój pierwszy oddech miało po cesrskim cięciu ma wydobyciny.
Można zauważyć różne mamy. Jedne bardzo spokojne i stonowane inne ekspresyjne i głośne. Każda stara się jak może wychować swoje dzieci najlepiej jak potrafi. Tego nie uczą w szkole, tego nie da się wykuć z podręczników. To coś co doskonali się każdego dnia.
Za nim ocenimy kogoś ze względu na szczatkowe inforacje zastanówmy się czy to co widzimy to prawda czy założona maska...

Komentarze
Prześlij komentarz