Moja przygoda z poznawaniem siebie zaczęła się dwa lata temu. Miałam chwile gorsze i lepsze.
Miałam postanowienia, które później zamieniły się w marzenia. Marzenia stopniowo się urzeczywistniają.
To proces, który trwa. Były dylematy i rozterki. Często poczucie samotnej drogi. Jak się okazuje wszystko jest przejściowe. Kilka miesięcy temu okazało się, że jeden mały krok, krótka podróż i odrobina odwagi mogą być kluczem do życia gdzie wszelkie dylematy i rozterki są dzielone na dwoje.
Ostatnio moja analityczna natura dała mi we znaki. Wciąż przetwarzałam w głowie wszystko co mnie spotkało. A było tego wiele. Uderzyły mnie myśli o tym jak w przeszłości pozwalałam na krzywdzenie siebie. Zastanawiałam się czym to było spowodowane. Do tej pory nie wiem. Nie mam logicznego wyjaśnienia.
Jednocześnie jest to odległe. Wracają w koszmarach sennych. Pojawia się uczucie ucisku w klatce.. Włączą się natura analityka. Przetwarzanie wydarzeń z przeszłości. Co gdybym podjęła inną decyzję. Zadręczanie się i smutek. Mimo, że to nie wróci. Już dawno minęło okazuje się, że odbiło piętno na duszy. Przez chwilę są myśli, że skoro byłam głupia to należało mi się. Nagle ciężko jest zasnąć na nowo. System obronny nie działa...
Wtedy okazuje się, że nie jestem sama. Dłoń ściskająca moją w środku nocy. Takie wymowne stwierdzenie "jestem". Kiedy pozwoliłam na to żeby Szczęście zamieszkało ze mną, niektóre wydarzenia mocno się zacierają.
Jest ich więcej. Kryją się w herbacie, otuleniu kocem, wspólnej drzemce...
Są rozmowy i chwile milczenia. To co może wydawać się czymś zwykłym jest cieszeniem się obecnością ukochanej osoby. Dzięki docenianiu drobnostek widzę jak wielkie są. To one wypełniają po brzegi słoik szczęścia. Jak zauważyć te wielkie czyny kiedy nie widzimy tych mniejszych? Przecież dzięki nim dosięgam gwiazd. Codziennie i wielokrotnie mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Śmieję się w głos i śpiewam.
Przed świętami wciąż było słuchać głosy że to będą święta smutne a dla mnie były cudowne. Pełne miłości i śmiechu. Co roku święta są inne. Nie znaczy ze gorsze. Dla mnie co roku są jednak lepsze...



Komentarze
Prześlij komentarz