Dzisiaj była niemal wiosenna pogoda. Na dwa dni przed dniem tak ważnym w moim życiu. Jednak nie o tym będę pisała. 23 luty, który zmienił wszystko był 19 lat temu...
Jest piątek. Bardzo mroźny i śnieżny. Śnieg sypie od kilku dni. Do tego silny wiatr wzmaga uczucie zimna. Są chwile kiedy śnieg sypie tak bardzo, że nie widać świata przez okno. Kobieta siedząca przy stole spogląda to przez okno to na córki. Obie wróciły ze szkoły. Każda z innej. Starsza dojeżdża autobusem szkolnym, po młodszą musiała iść i odebrać ją z lekcji. Któraś coś mówi ale chyba jej nie słyszy. Spogląda na zegarek. Jakby czekając na coś. Kiedy w końcu córki skończyły jeść sama zabiera się za zmywanie naczyń. To rzadkość. Tym razem strasza córka nie zmywa. Rozmawia z mamą i mówi coś o szkolnej dyskotece. Czy pamięta? Nie pamięta ale odpowiada, że tak. Prosi córkę żeby uzbroiła się w cierpliwość. Musi zostać z młodszą siostrą do powrotu matki. Ona wyjdzie tylko na dwie godziny. Tak mówi córce. Wie, że właśnie ją okłamała. A może jednak nie? Może jeszcze nie podjęła tej decyzji?
Skończyła zmywać. Przytula młodszą córkę, mówi jej jaka jest cudowana. Po chwili przytula starszą i prosi o cierpliwość. Jak zawsze przy zmywaniu tym razem też zdjęła pierścionki i obrączkę. Jednak ich nie założyła na nowo. Zdjęła również kolczyki. Ubiera się ciepło. Zakłada płaszcz. Owija głowę szalikem. Kiedy ma już wychodzić zwraca się do córek żeby pamiętały, że na świecie mają tylko siebie, żeby się kochały i zawsze wspierały. Starszą prosi aby zawsze opiekowała się młodszą. Uśmiecha się, mówi jak bardzo je kocha. Zamyka drzwi. Wyszła...
Zostawiła je? Tylko z kim? Są same.
Wyszła prosto w śnieżyce. Wie, że ma jeszcze 20 minut. Tyle czasu zostało. Może wciąż zastanawia się czy to dobry pomysł? Może już podjęła decyzję? Czy czuje ulgę? A może ciężar? Myśli tylko o tym? Może jeszcze skręci? Może faktycznie pójdzie do siostry. Wyszła o 16 Gdyby miała wrócić powinna być po 17 w domu. Powiedziała, że wróci za chwilę. Ale tym razem czy ona chce wrócić? Po co ma wracać? Do niego? On i tak jej nie docenia. Jest wciąż w upojeniu alkoholowym. Ile razy wstydziła się w pracy? Prosiła żeby go nie zwalniano. Ile razy odwracała wzrok żeby nie było widać jej podkrążonych i posiniaczonych oczu? Jest sama. Musi radzić sobie z tym co ją spotkało. Zaszła w ciążę i wyszła za niego. Nawet ją kochał. Później pił coraz więcej i częściej bił. Tyle razy budziła córkę w środku nocy i uciekała. Szła z małym dzieckiem do rodziców. A oni za każdym razem kazali jej wracać. Miała być silna. Słyszała, że jest dorosła i musi sobie radzić. Po kilku latach pojawiła się druga córka. Przez chwilę było lepiej. On nie pił. Pracował. Wychowywał córki z nią. Jednak po miesiącach spokoju znowu zaczynał. Ile to lat już trwa? Po co jej to? Tak teraz jest ciężko. Nie ma nikogo kto chciałby jej wysłuchać. Nie ma osoby, która wspomogła by ją dobrym słowem. Może razem z nią zastanowiła się nad rozwiązaniem problemu. On się uparl, że musi mieć samochód. Wciąż zastanawia się po co się zgodziła. Przecież to bez sensu. On przepija swoją wypłatę. Z jej jest tak ciężko utrzymać rodzinę. Starsza córka jest już nastolatką. Zaczyna mieć potrzeby. Zaczyna wchodzić w okres buntu. A tu jeszcze nieopłacone rachunki. Kredyt we frankach. I ona już nie ma pieniędzy. Nikt jej nie pomoże. Poszła. Prosiła swoją matkę o pomoc. Usłyszała, że nie dostanie ani grosza. Ale ona musi mieć. To wszystko jest tak ciężkie. Tak bolesne. Nikt nie wie z czym ona się boryka. Nikt nie wie, że ona już dłużej nie może. Dusi się. Chce to skończyć. Musi to skończyć. Wdrapuje się na wał kolejowy. Idzie w śnieżycy. Słyszy pociąg. Wie, że nadjeżdża w końcu jest dyżurną ruchu. Doskonale zna rozkład jazdy. Pociąg się zbliża. Ona dalej idzie. Mijają te cenne chwile kiedy może zejść i wrócić do córek. Ale ona już o nich nie myśli. Bo chce skończyć swoje cierpienie. A pociąg? Właśnie w tej chwili w nią uderza. Tak jak zegar wybił 16:25...
Nie wiem czy dokładnie tak było. Nie wiem co wtedy działo się w jej głowie. Bo ja pamiętam nastolatkę, która bardzo chciała jechać na tę dyskotekę. A musiała opiekować się młodszą siostrą. Zachowywała się dziwnie. Ale nie wiedziałam że słowa, które od niej usłyszałam były ostatnimi jakie miałam okazję słyszeć. Byłam na nią taka zła... Ale o 16:25 moim sercem i moją duszą wstrząsnęło. Ciężko to wyjaśnić ale wiedziałam, że coś jej się stało. Wiedziałam, że to coś złego i że chyba jej więcej nie zobaczę. I już wtedy żałowałam tego jak bardzo byłam na nią zła.
Dzisiaj wiem, że miała depresję. Czuła się samotna. Stojąc nad jej grobem wciąż ją przepraszam za swoją złość.
Gdybym mogła dać jej odrobinę wsparcia. Gdyby było mi dane wysłać do niej list...
"
Droga Mamo,
Zawsze uczyłaś mnie, że na początku listu należy się przywitać. Dlatego witam się z Tobą. Piszę do Ciebie list, w którym chce Ci przekazać jak ważna dla nas byłaś i jesteś. Nie będę pisała o tym co czułyśmy wtedy. Chcę Ci napisać jak wygląda nasze, moje życie dzisiaj. Jednak nim o tym to chciałabym żebyś wiedziała jak Ciebie zapamiętałam.
Byłaś bardzo otwarta. Często się uśmiechałaś. Głowę nosiłaś wysoko. Byłaś wiecznie na diecie twierdząc, że masz nadwagę. Jednak dla mnie ważne było to, że miałaś dla nas czas. Nawet jak wracałaś z pracy zmęczona. Nawet jak dzień był bardzo trudny bo ojciec znowu był w stanie upojenia alkoholowego. Zawsze byłaś ciekawa jak minął dzień. Chciałaś rozmawiać. Dzisiaj wracam myślami do rozmów. Do tego jak nie miałaś tematów tabu. Jak odpowiadałaś na wszystkie pytania. Kiedy pomagałaś przy kolejnych trudnych zadaniach. Jestem wdzięczna za uwagę, za cierpliwość i każde słowo kocham jakie wypowiedziałaś.
Nie rozumiałam skali problemu z jakim się zmagałaś. Chciałabym żebyś wiedziała, że rozmowa z drugą osobą zawsze pomaga. Może nie daje rozwiązania ale wsparcie nie jest oznaką słabości. Siłą jest prosić o pomoc. Problemy mogą przytłaczać. Każdy ma prawo czuć, że coś go przerasta. Kiedy rozmawiasz z drugą osobą o takiej trudności można nazwać to co przytłacza, nabrać dystansu i poczuć ulgę. Łzy nie muszą być ukrywane. Nie trzeba płakać w samotności. Łzy nie są wstydem. Gdybym mogła dać Ci to co wiem dzisiaj może wybrałbyś rozmowe... Tego nigdy się nie dowiem.
Dzisiaj, my Twoje córki mamy za sobą bagaż różnych doświadczeń. Wspieramy się. I ja nadal staram się być starszą siostrą. Nadal czuję odpowiedzialność za te młodszą, bardziej niecierpliwą z nas. Myślę, że podświadomie realizuje Twoją prośbę. Dzisiaj nie wyobrażam siebie żebym miała nie dbać o moją młodszą siostrzyczkę. Nawet kiedy nie zgadzam się z jej decyzjami.
Nauczyłaś nas, że trudności należy dzielić. Nigdy nie jesteśmy same. Potrafimy prosić o pomoc. Spowodowałaś, że jako kobiety widzimy świat w barwach. Dzięki Tobie nadal nie mamy tematów tabu. Rozmawiamy, wręcz jesteśmy takimi samymi gadułami jak 19 lat temu.
Chciałabym, żeby każda kobieta, każdy człowiek, każda dusza, która ma jakiś ciężki bagaż potrafiła powiedzieć jedno słowo. "Pomocy". To ważne. Bo nawet jeśli wydaje się nam, że brak jednego ziarna piasku na plaży nie czyni różnicy to jest zauważone przez tych najbliższych. Bycie w trudnej sytuacji jest czymś zupełnie normalnym. Jednak to czy pozwolimy aby to nas pochłonęło jest zależne od tego co z nią zrobimy...
Chciałabym też żebyś wiedziała, że coraz lepiej idzie nam rozmowa o Tobie. Długo nie potrafiłyśmy wspólnie pójść na cmentarz i wspominać Ciebie. Dzisiaj potrafimy się śmiać stojąc przy Twoim grobie. Opowiadać o tym jaka byłaś.
Dziękuję Ci za to, że byłaś w moim życiu. Za każdą rozmwe jaką przeprowadzałaś ze mną. Za każdy niedzielny spacer. Za wspólne oglądanie filmów. Za żarty. Za czytanie książek. Za to kiedy mogłam się do Ciebie przytulić.
Twoja starsza córka. "
23 luty to dzień kiedy życie się zmieniło. Kiedy coś się zakończyło i rozpoczęło nowe. To nowe nadal trwa. Już jest całkiem znane. Jako nastolatka marzyłam o wehikule czasu. Dzisiaj wiem, że zmieniając jedną drobną rzecz zmieniłabym całe swoje życie. I tak bardzo chciałabym mieć możliwość wchodzenia w życie dorosłe z pomocą matki. Jednak dzisiaj wiem, że moje życie jest pełne dobra. Po wielu latach zaczęłam zauważać jak go wokół wiele. Dzisiaj potrafię być wdzięczna za życie. Wiem też, że siłę i odwagę można odnaleźć nawet w najczarniejszej godzinie. Bo wtedy całkiem nie przypadkiem pojawia się ktoś lub coś co daje nadzieję. Cieszę się, że widzę kolory. Jestem wdzięczna za moją siostrę. Nawet jeśli 23 lutego jest we mnie więcej ciszy, trochę nostalgii i tęsknoty...

Marlena nie wiem co napisać.. ale czuję, że coś chcę napisać...chociaż ciężko, bo łzy zasłaniają mi obraz.... nie znam Cię, widziałyśmy się raz. Widziałam po tobie, że wydarzyło się w twoim życiu coś trudnego. Nie wiedziałam co. To jest ciężki bagaż. Nie znam osobiście tego uczucia. W mojej rodzinie były dwa przypadki kiedy ojciec rodziny- alkoholik odebrał sobie życie. Znam to tylko z obserwacji. Myślę że ten tekst jest dla ciebie autoterapią . Dobrze, że jesteście z siostrą razem. Bo mi tego brakuje, mam siostrę, ale nie jesteśmy razem. Też o tym pisałam, potrzebowałam tego. Pozdrawiam Cię serdecznie.
OdpowiedzUsuńPo latach zrozumiałyśmy z siostrą co miała na myśli. Wiemy jak mogło być jej trudno. Żadna z nas nie chce żeby ta druga pomyślała, że jest sama. Bo nigdy nie była i nie będzie. Zrozumiałyśmy, że poczucie samotności może doprowadzić do tragedii. Siostra ta rodzona czy ta, która stała się nią poprzez przyjaźń to prawdziwy skarb. A ja musiałam w końcu napisać to co zamknęłam w swoim sercu. ❤️
UsuńNależy się przywitać na początku ... więc Witaj, już na początku przesyłam pozdrowienie i myślami jestem obok...
OdpowiedzUsuńWzruszyłam się, łzy pojawiły się bo miały prawo się pojawić. To znaczy że czuję...
Mogłabym wiele napisać i można wiele poruszyć tematów po Twoim pięknym ale też bardzo trudnym wpisie, jednak nie o to chodzi, dziś jestem myślami przy Tobie (mimo że się nie znamy) i dziś moje modlitwy ofiaruję w Waszej intencji. Dziękuję za Twój odważny i osobisty wpis niech Bóg Cię błogosławi. asia
💞
Usuń