Rok pełen emocji.

Od początku grudnia robię  podsumowanie swoich postanowień na ten rok. Jednym z nich były łzy. Chciałam płakać mniej a już napewno nie więcej niż w roku 2018....

Mogę dzisiaj spokojnie napisać, że nie zrealizowałam tego punktu. Zdecydowanie wylałam więcej łez niż rok wcześniej. Powody były różne. Tylko czy oby napewno to źle, że tyle ich było?

Przepłakanych morze łez oznacza, że jestem bardzo wrażliwa. Mimo, że na pierwszy rzut oka wydaje się być radosna, wręcz uchodzę za wiecznie uśmiechniętą, to płacz pozwala mi na redukcję emocji.

Dlaczego łzy? 

Płakałam kiedy byłam smutna ale i kiedy byłam radosna. Płakałam kiedy odkrywałam kolejną część siebie. Droga do siebie okazała się pełna lepszych i gorszych momentów. Każdego dnia była odkrywana nowa karta. Wyjaśniały się kolejne dziwne sytuacje. Ktoś mógłby uznać, że na moje łzy wpływ miały głównie relacje. Tylko to byłoby ogromnym uogólnieniem. Codziennie mamy wiele relacji i interakcji. Na tak wiele osób i rzeczy wpływamy.
Za nim to zrozumiałam moje życie toczyło się w czterech ścianach pozbawione kolorów.  W tym roku mimo wylanych łez odkryłam kolory. Świat przestał być szary.
Ból,  który w tym roku starałam się przepracować był związany z decyzjami jakie podjęłam rok wcześniej.  Niestety z pewnymi sprawami radzę sobie nieco gorzej.

Pokochałam i ciężko było powiedzieć sobie, że teraz mam już nie kochać.  Okazało się, że to proces radzenia sobie z sytuacją. Już wiem, że kochać można na różne sposoby.  Widzę właśnie to wspólne ubieranie choinki, pełne miłości nie tylko ozdób. Nie można jednak pozwolić na zniewolenie przez emocje. Stąd mimo pokaleczonego serca i zaniepokojonego rozumu nadal ufam ludziom, nadal w nich wierzę i nadal jestem przekonana, że warto wybaczać.  Kiedy wybaczam robię przysługę samej sobie. Wtedy czuję się lepiej. Kiedy pielęgnuje nienawiść pozwalam, na to żeby zjadła mnie od środka. Przestaje widzieć kolory.

Dzisiaj po powrocie z pracy spojrzałam w niebo i widziałam gwiazdy. Na nowo je widziałam. Ucieszyłam się patrząc na konstelacje bo były takie namacalne. Sprawiło mi to radość. Widziałam i czułam gwiazdy... Bo nie ma we mnie nienawiści.

Przepłakany rok powoli odkładam na regał. Jak książkę o tysiącach emocji. Nie traktuje tego jak coś okropnego. To wszystko z czym się zmierzyłam spowodowało, że stoję w tym miejscu. Zyskałam tak wiele, znalazłam kolory i czuję smak życia.

To skąd te łzy? 

Najpierw leczyłam stare rany.  Niestety to było bardzo wyczerpujące. Kiedy myślałam, że już mam to za sobą, ktoś otworzył je i dokonał operacji na otwartym sercu. To już za mną. Przy okazji zrealizowałam inny punkt swojej listy. Schudłam spokojnie więcej niż 10 kg.  Jest to plus 🙂.  A całkiem poważnie to cokolwiek mnie spotyka jest potrzebne żebym lepiej siebie rozumiała.
To były te smutne łzy.

Były też radosne. Odbudowałam relację z siostrą. Dzięki temu mój kontakt z małym łobuzem też jest lepszy. Każde jego "kocham cie" wzrusza. Każdy jego uśmiech powoduje, że gdzieś w kąciku oka pojawia się łza. Każdy krok mojej siostry napawa dumą.
Wzruszałam się w kinie, np na Jokerze, łzy spływały mi po policzkach kiedy oglądałam jezioro łabędzie. Wzruszałam się czytając książki, pracując w programie nad swoimi emocjami, kiedy mój lek zostawiłam na ścieżce do Samotni, ubierając choinkę czy widząc jak moja siostra otwiera swoje prezenty i też się wzrurza...  To były te dobre łzy. Czasem nie rozumiemy czemu ktoś płacze ,a może to nie tyle płacz ile wzruszenie?

Czy w punktach na kolejny rok będą łzy? Tak będą. Chciałabym aby w tym nadchodzącym roku moje łzy były wartościowe. Żeby każda była wartością dodaną. Żebym się ich nie wstydziała i traktowała je z czułością. Bo one wyrażają mnie i to jak odbieram oraz postrzegam świat.  To nie tylko wypadkowa relacji to właśnie widzenie kolorów i gwiazd. Uczę się swoich emocji i tego jak z nimi żyć.  Skoro często się wzruszam albo w chwilach smutku płaczę to nie mogę zamykać się na łzy. Nawet jeśli w kolejnym roku będzie tych łez więcej. Nawet jeśli będą bardziej smutne niż wesołe to nie potrafię żyć bez nich. One nie są oznaką słabości. Zrozumiałam to po roku pełnym różnych łez.  Po roku tak wielu emocji...

Komentarze