Emocje.

Dzieje się ostatnio wiele. Dzisiaj odkryłam, że mimo wszystko można mnie wyprowadzić z równowagi i że stres jest obecny w moim życiu. Im bliżej świąt tym więcej jest trudnych sytuacji.

Pewnie wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, że swoim zachowaniem, słowami, spojrzeniem wpływają na innych. Jeśli spotykam kogoś z silnymi emocjami to do pewnego momentu potrafię sobie z tym poradzić. Jednak w pewnym momencie mój mur bezpieczeństwa przestaje spełniać swoje przeznaczenie.

Dzisiaj miałam okazję zetknąć się z bardzo silnymi emocjami. To spowodowało, że i moje nie należały do spokojnych. Nagle zostałam wybita z rytmu. Poczułam jak usunął się grunt spod moich nóg. Pojawiły się łzy. Nie zapanowałam nad falą emocji. Teraz kiedy są już zdecydowanie słabsze wiem, że problem nie jest mój.  Odkryłam, że to nie ja powinnam szukać rozwiązania. Mogę jedynie towarzyszyć przy poszukiwaniu jak wyjść z sytuacji.  Mało tego nie jestem odpowiedzialna za czyjeś emocje.  Tak często mówimy, że to ktoś inny jest przyczyną tego co czujemy. Przecież to ja reaguje w określony sposób. I oczywiście mam prawo czuć te mniej przyjemne emocje ale pytanie co z nimi zrobię. To zależy ode mnie czy będę je wzmacniała czy pozwolę żeby zostały zastąpione tymi przyjemniejszymi.

Tym razem potrafię powiedzieć, że nie jestem odpowiedzialna za czyjeś emocje. Jestem odpowiedzialna za swoje. One są częścią mnie i to jak reaguje też. Oczywiście mogę reagować ostro, nerwowo, płaczem czy obojętnością. Jednak to zależy ode mnie. Od tego co będę wzmacniała.

Jeśli ktoś mówi, że odczuwa dane emocje przeze mnie to myli się. Odczuwa swoje emocje, z tym się godzę, bo tak odbiera dana sytuację. Jak łatwo przychodzi nam obarczanie winą kogoś innego. Dlaczego nie potrafimy powiedzieć, że to my odbieramy i reagujemy nie ktoś inny? Jak często mówimy "jestem zła czy zdenerwowana, przykro mi przez Ciebie" ? Zarzucając odpowiedzialność...
Emocje są częścią mnie. Mam do nich prawo. Mam prawo reagować ale nikt nie jest winien moich emocji. Co wiąże się z tym, że nie ponosi za nie odpowiedzialności.

Chce też podziękować tym, którzy czytają moje zapiski. To powoduje, że odnoszę wrażenie, że to jednak nie jest pozbawione sensu. Ten blog to chyba taki mój rodzaj wyrażania siebie, jak również rodzaj pracy nad sobą. Opisuję swoje przemyślenia, swoje emocje, swoją drogę do życia w zgodzie ze sobą. Czasem jest łatwiej, czasem trochę trudniej. Teraz czekam na święta. Bo w tym roku Ci najważniejsi, Ci którzy zajmują najważniejsze miejsca w moim życiu będą. W tym roku odważyłam się też głośno mówić, że każdy może pojawić się i znajdę dla niego miejsce. Bo po moich ubiegłorocznych świętach wiem, że nikt nie powinien czuć się samotny. Każdy z nas jest ważny, wyjątkowy i niepowtarzalny...

P. S. Mam kolejny szalony pomysł jak poprawić wygląd choinki w ogródku. Mój siostrzeniec będzie miał ciekawe zajęcie🙂

Komentarze