Głos serca


Samowspółczucie jest dla mnie trudne. Jednak uczę się, tego jak przytulić siebie...

Joga

Dzisiejsza praktyka była dla mnie ważna pod wieloma względami. Choćby dla tego, że chciałam być bliżej samej siebie. Wtedy panuje nad oddechem. Wdech i wydech wydają się bardzo proste. To wszytsko działa. Czuję się świetnie na macie. Mimo, że nie jestem mistrzynią i nie wszystkie asany mi wychodzą to mata jest jakby przedłużeniem mnie. Na niej jestem całkowicie spójna ze sobą. Po praktyce zatapiam się w dzwiekach tybetańskiej muzyki i czuję jak ogarnia mnie spokój.

Spacer

Mam możliwość spaceru po lesie ale dzisiaj wybrałam się w inne miejsce. Wolałam spacer promenadą przy jeziorze. Zatrzymałam się i przyglądałam się ptakom.  Kaczki leniwie wygrzewaly się w promieniach słońca. Patrząc na nie uświadomiłam sobie jaką przyjemność dawało karmienie kaczek z Nikosiem. Tak naprawdę to był nasz rytuał. I tak trochę za tym zatesknilam.

Książka i warsztat

Miałam czas na dzbanek herbaty, tym razem melisy, i książkę. Wciąż czytam Osho. Jestem pod wrażeniem tego jak prawdziwe są jego słowa. I jak idealnie w czas trafiłam z jej zakupem. Praca z warsztatem jest trudna. Jednak staram się w pełni w nim uczestniczyć. Czasem muszę się zastanowić. Czasem trochę dłużej wsłuchać w swoje serce.
Ostatnio byłam bardzo racjonalna. Przyjmowałam tylko fakty i ignorowalam serce.  Wręcz mam w głowie obrazek jak rozum stoi z pałka nad sercem. A serce jest posiniaczone i posklejane plastrami.  Tym razem to mój rozum starał się zagluszac głos serca. A ono przecież wie jaka jest prawda tylko mówi ciszej...

Komentarze