Jestem wdzięczna za dzisiejszą praktykę jogi 🧘♀️. Mimo, że nie byłam przekonana czy dzisiaj praktykować.
Czasem są dni mniej optymistyczne. Ledwo zamknęłam trudne tematy w pracy, zaczynam skupiać się na tym co przede mną. Już planuję wydarzenia na trzy miesiące do przodu. Dzień stał się bardzo ciężki. Poczułam obciążenie, zrobiło mi się smutno. I pomyślałam, że może dzisiaj jednak sobie podaruję... Na całe szczęście tego nie zrobiłam.
Bo joga to...
Oddech... każda praktyka powoduje, że oddycham prawidłowo. Nie tylko górną częścią płuc a przeponą. Sprawdzam jak się czuję i z każdym wdechem pozwalam żeby ciało mogło dostać tyle życiodajnego tlenu ile potrzebuje. Przecież w ciągu dnia miewam sporo stresu i zapominam oddychać prawidłowo. Ciało się odwdzięczy a przez to moja uwaga przestaje skupiać się na sytuacjach dnia.Moje tu i teraz.. kiedy kładę się na macie i pozwalam żeby obciążenie opuszczało mnie z każdym wydechem. Robię wdech, to co trudne skupia się w jednym punkcie. Wydech oznacza że moje ciało odda macie właśnie skumulowane obciążenie dnia. Czuję, które części ciała są najbardziej spięte. Po chwili kiedy jestem w całości na macie zaczynam aktywną cześć praktyki.
Redukuje stres powitaniem słońca, wojownikiem czy psem z głową w dół. Kilka ruchów i już wiem, że to był dobry wybór. Cieszę się że jestem na macie. Przecież wykonuje tyle na ile pozwala mi moje ciało. Słucham go. Ono właśnie oczyszcza się z toksyn, krew prawidłowo krąży, staje się bardziej elastyczna...
Już wiem, że ręce w górę to wdech. Ręce w dół to wydech. Prawa noga w tył wdech. Lewa dołącza wydech. Oddycham! Tak nie muszę o tym myśleć. Ciało pamięta i cieszy się, że może się dotlenić.
Codziennie jestem bardziej elastyczna. Nawet nie wiem kiedy mogę zrobić pozycję kwiata lotosu. Teraz wyglądam jak joginka 😂 gdyby spojrzeć na mnie to przecież nic nie robię 😂. No medytuję. Ale robię i to dla siebie. Sama zobacz ile daje samej sobie przez tych kilkadziesiąt minut na macie.
Ale za nim skończę jeszcze pozwalam żeby ciało mogło odpocząć. Kładę się i wsłuchuję w swoje ciało. Pogłębiam oddech. Dziękuję sobie za te praktykę. Nagle wszelkie trudne sytuacje dnia czy stres są gdzieś tam w przeszłości. Umysł jest otwarty i świeży a serce radosne.
Jestem sobie wdzięczna za to, że nie zrezygnowałam. Że byłam z moją matą. Z moim oddechem...

Komentarze
Prześlij komentarz