Człowiek poznaje świat przez całe życie a i tak nie jest w stanie wiedzieć wszystkiego. Tylko czy to "wszystko" jest konieczne do poznania?
Pracuje z samo współczuciem i wiem, że bardzo długa droga przede mną. Za każdym razem kiedy zabieram się za pracę że sobą Freya mi towarzyszy. Przytula się i nie odpuszcza. Jakby pokazując mi jak należy przytulać. A może wyczuwa jak trudno mi przytulić samą siebie i pomaga mi? Nie wiem. Jednak przyglądam się jej i widzę spokojny i miarowy oddech. To jak osiąga odprężenie.
Tym razem mając pod ręką kubek herbaty ziołowej rozmawiałam ze sobą szukając równowagi. Mieszanka morwy, melisy i mięty unosiła się wokół kiedy czytałam słowa "Musimy zrozumieć że dążenie do perfekcji to tylko marnowanie cennego czasu, bo nie ma rzeczy, które nie spotkałyby się z krytyką." Bo wszystkim się nie dogodzi.
Świetnie się składa, że akurat teraz zajmuje się ta częścią siebie. Wchodzimy w pełnię księżyca. Tym razem będzie ona obfita w możliwości. Bo w pełni Księżyca Śnieżnego ma się moc na słuchanie siebie. Na pracę nad sobą. I to dobry moment na to żebym uczyła się przytulania siebie. Teraz w każdym małym geście staram się spojrzeć na siebie łaskawie. Bo zauważam, że dzięki temu jest mi lepiej.
Staram się połączyć to greckie, racjonalne myślenie "poznaj siebie" z hinduskim, emocjonalnym "pokochaj siebie".
Tak żeby poszukać drogi do siebie. Ale nic na siłę. Nie jest tak że wszystkie swoje siły poświęcam na to. Bo wtedy wpadłabym w błędne koło perfekcjonizmu.

Komentarze
Prześlij komentarz