Czasem zastanawiam się czy przyjaźń musi oznaczać kontakt każdego dnia. Kim jest człowiek, który został przyjacielem ale nie można z jakiś przyczyn się z nim widzieć każdego dnia?
Dla mnie jest przyjacielem. W gronie moich przyjaciół jest osoba, która pojawiła się w moim życiu lata temu. Na początku nie bardzo nam się układał kontakt. Później okazało się, że stała sie częścią mojego życia. Jest jedną z tych osób co to stały na poboczu i czekały na mój powrót. Niestety przez odległość nas dzielącą nie możemy spotkać się przy filiżance kawy czy herbaty.Jest nadal moim przyjacielem. Bo przecież znajduje czas na wideo rozmowę. Znam jej męża i synka. Jest w moim życiu od wielu lat i nie muszę rozmawiać z nią dzień w dzień żeby wiedzieć że jest. Bo jest w moim sercu i moje myśli są obok niej. Uważam ją za kobietę, która świetnie radzi sobie w każdej sytuacji. Kocha i wybacza. Rozumie i kiedy trzeba po prostu jest.
Jest też w moim życiu przyjaciel, który czasem jest czasem znika. Ma czas zawsze dla duszy. Doszło do tego, że czasem wystarczy jedna ikonka i wiadomo że będzie spotkanie przy kawie nie ważne czy wesołe czy tylko po to żeby przytulić.
Dziękuję mu za to że jest, za jego podejście do świata, to jak sprowadza mnie na ziemię i prowokuje do zadawania pytań. Sa takie dni kiedy mamy kontkt codziennie i są tygodnie kiedy wcale. Jednak nie oznacza to, że nie ma go w moim życiu. Dzisiaj wybiera kartkę urodzinowa dla kolegi, dostaje zatem zdjęcia i pomagam podjąć wybór. Co ciekawe w jego stylu idealnym jest to żeby najpierw wysłać zdjęcie, a dopiero po otrzymaniu odpowiedzi na którą padł mój wybór dodaje dalsze informacje, dla kogo i czego dokładnie szuka. W jego wykonaniu wszystko jest urocze. Jest moim zupełnym przeciwieństwem. I chyba dzięki temu tak dobrze się dogadujemy. Jest gdzieś tam jednak oboje wiemy, że możemy na siebie liczyć.
Jest też przyjaciel, z którym mam styczność niemal codziennie. To osoba, która ma wiele barw. To dodaje jej uroku. Potrafi w kilka chwil postawić mnie na nogi. Już raz mało nie wzywalam wszystkich służb żeby ją odnaleźć. No cóż każdemu przecież może się zdarzyć wyłączyć telefon. Nie pozwala na to żeby ktoś krzywdzi jej bliskich. Jest gotowa stanąć w obronie. Może też mieć szalone pomysły jak dzwonienie o 2 w nocy bo to może być ciekawa zabawa. Dzieli się swoją radością. Jest. Po prostu jest.
Okazuje się, że siostra też jest przyjacielem. W dzieciństwie nie zawsze to dostrzegałam. Teraz ja jestem tą racjonalna częścią a ona emocjonalna. Uzupełniamy się. Czasem jednak dla pełnej równowagi trzeba się zamienić miejscami. I dzieje się to tak po prostu.
W przyjaźni chodzi o to żeby być. Nie ważne czy blisko czy daleko. Można nie mieć ciągłego kontaktu a zawsze wyciągnąć pomocna dłoń. Czasem wystarczy odebrać telefon żeby usłyszeć co dzieje się u tej drugiej osoby. Czasem trzeba ostro sprowadzić na ziemię. Bo okazuje się, że można nie dostrzegać niektórych faktów. Czasem być i po prostu przytulić.
Dzień z przyjacielem wcale nie musi oznaczać że jest on tuż obok... Ważne, że jest.
Jestem wdzięczna za to, że i oni są, po prostu i aż.

Komentarze
Prześlij komentarz