Bo na nerwy to najlepsza jest herbata...

Każdy z nas ma jakąś czynność, którą wykonuje gdy jest zdenerwowany lub w stresie. Są tacy co to palą papierosy, inni zjadają co im wpadnie w ręce. A przecież wystarczy herbata...

Zabrałam się za walkę ze stresem i nerwami. Osiągnęłam stan, w którym nerwy powodowały, że przemieniałam się w półtorej komandosa. Niby nie jestem za duża ale szalałam niszczycielską siłą. To zbyt wiele dla ludzi wokół mnie i dla mnie samej. Wielu pewnie kojarzy reklamę leków uspokajających, gdzie szalał huragan Krystyna. To byłam ja, huragan Marlena. Nie trzeba się faszerować lekami, szkoda żołądka, można korzystać z darów natury. Stąd skoro uwielbiam herbaty, które kolekcjonowałam, teraz je również piję :) 

Herbata to nic innego jak napój z ziół. Pierwszy człon słowa herbata oznacza właśnie zioła. A skoro zioła to mamy ich cały wachlarz i każde może wspomagać organizm na swój sposób. Skoro mowa o nerwach to na start coś co koi nerwy. W tym miejscu każdy powie melisa a ja mówię głóg, dokładniej jego owoce połączone z innymi ziołami lub same w sobie :) 
Na początek same owoce głogu. One mają bardzo dobre działanie na nasze nerwy i na serce.

Owoce głogu.

Małe czerwone kuleczki. Kto z Was ich w dzieciństwie nie jadł? Skórka, odrobina miąższu i duża pestka. Żeby coś tam poczuć trzeba było sporo ich zjeść. Mama powtarzała, że są dobre i zdrowe. Tylko, który kilkulatek bierze to na poważnie? Myślę, że żaden. Jednak skoro można było bezkarnie je jeść korzystałyśmy.

No ale co ten głóg daje? Poprawia pracę serca, obniża ciśnienie i uspokaja.
A dlaczego? W nim zawarte są witaminy jak C, PP, z grupy B i związki fawonoidy. 
Oczywiście wszystko z umiarem. Nie chodzi o to żeby teraz pić herbatę z głogu cysternami. Bo skoro obniża ciśnienie to osoby, które mają niedociśnienie lub niskie nie powinny z nim przesadzać. Wszystko w nadmiarze szkodzi. 
Osobiście parzę mieszankę z głogiem raz dziennie. Nie pije jej wiadrami :)

Moja wersja herbaty "na spokojność" 

W mojej mieszance są owoce głogu, liść maliny, ziele serdecznika, liść melisy, szyszki chmielowe, ziele krwawnika, kłącze kozłka, ziele nostrzyka, kwiat wrzosu i płatki róży...
Sporo? Nie, myślę, że idealnie i do tego jest smaczne :)
Piękna kompozycja ziół. Samym wyglądem zaprasza do spróbowania.
A Wy? jak w dzisiejszym świecie walczycie ze stresem? A może go nie ma i jest to tylko nasza wyobraźnia? Czy jeszcze inaczej musi być, potrzebujemy go? Jak uważacie?

Osobiście stwierdzam, że stres to cywilizacyjne przekleństwo. Jest go wszędzie pełno i do tego sami stwarzamy warunki do tego żeby się rozwijał i wpływał na nasze postrzeganie świata i życie.

Komentarze