Wyznaję zasadę że należy mieć czas również dla siebie. Skoro nie zawsze mogę wydzielić z dnia 10 minut dla siebie to czasem warto wykorzystać opcję kumulacji. Kiedy Mój Mężczyzna jest bardzo zajęty a ja niestety musiałabym siedzieć sama w domu wybieram opcję "babskich wypadów gdzieś".Tym sposobem stałam się kierowcą wesołego auta.
Kołobrzeg, słońce, plaża, czynna ekologia i groźba mandatu...
Jednego dnia luźno rzuciłam, że może by tak pojechać na jeden dzień do Kołobrzegu. Poczułam ogromną potrzebę zanurzenia stóp w piasku... I stało się. Pomysł się przyjął. Nie wzięłam pod uwagę tego jak duży dystans pokonam za kierownicą w ciągu doby... Ale podróż była wesoła i pełna wrażeń mimo, że trzeba było wstać bardzo wcześnie rano.
Podczas postoju na jednej ze stacji benzynowych zdobyłyśmy koleżankę. Pracownica stacji opowiedziała nam swoją historię z ostatniej wizyty w Kołobrzegu. Nie wiedziałyśmy co było w nas takiego, że kobieta postanowiła nam opowiedzieć swoją przygodę ale było to dla nas bardzo miłe i nie czarujmy się trochę połechtało nasze ego.
Podczas kolejnego postoju na parkingu leśnym, na "rozprostowanie nóg", spotkałyśmy leśniczego, który zdecydowanie nie przepada za turystami ze stolicy wielkopolski. Usłyszałyśmy jak to mieszkańcy Pyrlandii są przyczyną wszelkiego zła, przyczyną wypadków i do tego zaśmiecają lasy. Na całe nasze szczęście rejestracja naszego autka ze stolicą Pyrlandii nie miała nic wspólnego. Mało tego jedna z nas starała się uspokoić tego człowieka i wpadła na pomysł żeby oznajmić, że jest czynną ekolożką. Nie wiem kto miał dziwniejszy wyraz twarzy, leśniczy czy my. Na najbliższych kilka tygodni czynna ekologia stała się naszą ulubioną formą żartów z Agnieszki 😂
Podróż była i przygodą i przyjemnością. Mimo,że spędziłyśmy tylko kilka godzin na plaży i na spacerach po mieście byłyśmy całkowicie zrelaksowane. Kiedy myślałyśmy, że teraz to już czeka nas spokojna podróż powrotna... za wycieraczką przedniej szyby znalazłam wezwanie do wyjaśnień do straży miejskiej. No cóż w całym tym zamieszaniu zaparkowałam sugerując się innymi kierowcami i nie zwróciłam uwagi na to gdzie. Na moje szczęście okazało się, że mogę wyjaśnienia wysłać na adres mailowy i nie muszę stawiać się osobiście. Przygoda świetna bo mandatu nie dostałam. Nie wiem czy dlatego, że po prostu uczciwie napisałam wyjaśnienia czy straż miejska w Kołobrzegu jest przyjazna 😊
Toruń...wypad po pierniki ale bez pierników
W mieście Kopernika jest kawiarnia dla fanów serialu Przyjaciele. Obowiązkowo musiałyśmy ją odwiedzić bo dwie z nas (50% naszej wycieczki) są oddanymi fankami serialu. Całą trasę do Torunia mówiły tylko o tym, że koniecznie chcą odwiedzić to miejsce. Niestety obie panie mają słabą orientację w terenie i nawet z nawigacją nie mogłyśmy trafić do kawiarni. Kiedy już właściwie zrezygnowałyśmy z wizyty w tym miejscu okazało się że własnie przy nim jesteśmy.
Koniecznie musiałyśmy usiąść na kanapie i oczywiście nie obyło się bez sesji zdjęciowej.
A akurat ten wypad był niczym sesja bo miałyśmy osobistą panią fotograf. Chodziło o fun i tak było.
Był zamek krzyżacki, koncert muzyki Chopina nad Wisła, na szczęście pogłaskałyśmy żaby i psa co to koło parasolki stoi i obiad w naleśnikarni. Znowu po kilometrach spacerów wracałyśmy zmęczone i zadowolone.
Koncerty czyli przez przypadek mogłyśmy się świetnie bawić.
Zaczęło się od rzuconego od znajomej krótkiego zdania.. "dzisiaj jest koncert Chylińskiej"
Bardzo nam się spodobało. Mimo, że zmokłyśmy energia jaką w nas wyzwoliła wokalistka była zapasem na kilka dni. Skoro trafiłyśmy tam zaczęłyśmy szukać koncertów w pobliżu i tym sposobem byłyśmy w ostatnim czasie na jeszcze czterech koncertach. Przy czym ostatni był całkowicie spontaniczny bo dostałam informację, że jest za dwie godziny i mam się ruszyć żeby zdążyć.
Z każdego z koncertów wracamy ze zdartymi gardłami. Bo mimo, że śpiewać nie potrafimy to bardzo lubimy. Mamy dystans do siebie i w tym gronie śpiewać spokojnie możemy.



Komentarze
Prześlij komentarz