Kobieta kontra deweloper.

W ubiegłym roku postanowiłam się trochę zorganizować i kupić mieszkanie. Niestety dla niektórych, jak postanowiłam tak zabrałam się za wykonanie. Po godzinach spotkań,przeliczeń gotówki i jak wyskoki musi być kredyt, w lutym tego roku zaczęłam być częścią społeczności posiadającej i mieszkanie i kredyt na to mieszkanie. Ogrom szczęścia. Był szampan i fanfary. Były plany. 5 marca 2018 roku miało być więcej szampana i głośniejsze fanfary.

No ale jak to w życiu bywa moje plany nie szły w parze z wykonaniem prac przez dewelopera. "Pan Deweloper" zapomniał mnie poinformować, że nie skończy na czas inwestycji. Po wielu próbach kontaktu i wręcz przepychania się argumentami padały kolejne terminy rzekomego oddania inwestycji. Złość i bezsilność z mojej strony. Pan Deweloper nie widzi problemu. Przecież go zima zaskoczyła. No tak. Było jej całe dwa tygodnie w tym roku. Kto się spodziewał, że śnieg spadnie w lutym? No kto? Zaczęłam podejrzewać, że Pan Deweloper utożsamia się za bardzo z drogowcami. Oni zawsze są zaskoczeni nadejściem zimy. Tylko Pana Dewelopera to zima całkowicie zaskoczyła tak bardzo, że zapomniał skontaktować się ze mną. Pewnie to jakiś rodzaj szoku był. Może zamroziło go tak bardzo, że padł i smrtfon i cały sprzęt elektroniczny. Nie słyszałam o awarii funkcjonowania poczty ale może też była. Tym sposobem nie otrzymałam informacji o braku zakończenia inwestycji.

Pan Deweloper ma pecha, bo kupującą jestem ja, kobieta. A to nawet stare przysłowie mówi, że gdzie diabeł nie może tam babę pośle. Problem ze sprzętem elektronicznym był jednostronny. Bo mi dodzwonić się udało. Jakież było zdziwienie, że nikt do mnie nie zdzwonił. Takie było niedowierzanie, że sama wpadłam w osłupienie. A może ono dotyczyło tego co usłyszałam podczas rozmowy? Musiałam zrozumieć, że zima... 

Otrzymałam kilka kolejnych terminów oddania. Ostatnim z nich był 30 kwietnia (o zgrozo tego roku!). Cierpliwie czekałam. Na budowę jeździłam. Z fachowcami rozmawiałam, wręcz się z nimi zaprzyjaźniłam. Nadchodził czas odbioru mieszkania i ... cisza. Pan Deweloper miał dłuuugi weekend majowy. Oj bardzo długi. Do tego stopnia było gorąco, że mu się tym razem chyba smartfon i sprzęt elektroniczny stopił. Na szczęście tylko jemu. Mój sprzęt działał. Nie było przerwy w funkcjonowaniu.
Napisałam do niego kilka uwag dotyczących sposobu kontaktu i przekazywania informacji. Przypominam, że kobietą jestem. Byłam subtelna jak na kobietę w takiej sytuacji przystoi. Mężczyzna to pewnie użył by kilku ciekawych epitetów, może byłoby bardziej zrozumiałe dla Pana Dewelopera. My kobiety używamy słów trudnych. Podobno formułujemy za długie wypowiedzi... Może dlatego Pan Deweloper po tygodniu dopiero się odezwał. Podał kolejny termin.

W tym tygodniu był poniedziałek 4 czerwca. Data oddania mojego mieszkania. Za które Pan Deweloper pieniądze otrzymał, a bank teraz ode mnie ściąga co jego. Pojechałam. Nie sama. Z Mężczyzną. Po 32 minutach sprawa była jasna. Pan Deweloper albo był bardzo naiwny albo uważał, że mam bardzo duże problemy ze wzrokiem. Na początku byłam zła. Później zanosiłam się śmiechem. Były dwa wyjścia. Albo płacz, albo śmiech. Wybrałam to drugie. Mężczyzna, który ze mną był poprosił aby Pan Deweloper jednak nie wchodził ze mną w dyskusje, bo sprawa i tak już z góry jest przegrana. 
Rzeczowo drodzy Panowie. To, że kobieta kupuje coś co wymaga wiedzy bardziej technicznej nie oznacza, że można jej makaron na uszy nawinąć. Może i owszem nie na  wszystkim się znamy ale jak trzeba to znajdujemy pomoc. I jeśli deweloper wciska, że dwa tygodnie zimy spowodowały trzymiesięczne opóźnienie oddania inwestycji to nawet dziecko nie uwierzy. 

Jak się skończyło? Pan Deweloper grzecznie napisał, że z jego winy mieszkanie nie może być oddane. umówił się ze mną za tydzień. Cuda teraz się dzieją takie, że może zacznę w nie wierzyć. To co było niemożliwe do zrobienia na 4 czerwca jest wykonalne. Po dzisiejszej wizycie w mieszkaniu wiem, że w poniedziałek zostanie w końcu oddane.  Wynik sparingu Kobieta: Pan Deweloper 1:0. 

Tylko czy w dzisiejszym świecie trzeba rozgraniczać kobiety i mężczyzn? Czy jest sens udowadniania, że mężczyzna to bardziej techniczny a kobieta emocjonalna? Czy my wciąż żyjemy w erze stereotypu kobiety i mężczyzny? 

Komentarze

  1. Dzień dobry! Nowe miejsce, gdzie z pewnością będę zaglądać! Pisz, pisz :) ❤️

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz