Lata temu spotkałam się z cierpieniem. Wtedy nie rozumiałam, że taka jest kolej rzeczy. Tylko jak wytłumaczyć dziecku, że kogoś już nigdy nie zobaczy?
Prawie dwadzieścia lat temu życie mojej rodziny się bardzo zmieniło. Najważniejsza osoba w moim życiu wyszła z domu i już nigdy nie wróciła. Moja Mama. W ten bardzo śnieżny dzień wszystko się zmieniło. Nie ma znaczenia co się wydarzyło. Ma znaczenie to, że nigdy więcej nie wróciła. Z perspektywy czasu wiem, że wszystko to co wtedy czułam było potęgowane przez to co słyszałam od innych. Jedni pozwalali na żal i ból. Inni oczekiwali, że dziecko szybko dorośnie. Teraz jest to nie ważne. Mimo, że jej nie ma od tylu lat to bardzo mnie ukształtowała. Wspominam ją z uśmiechem. Była bardzo sroga ale to dzięki niej wiem czym jest zrozumienie, wybaczanie, dobro. To ona pokazywała, że nie należy wstydzić się, że nie ma tematów tabu. Trudne pytania posiadają odpowiedzi. Miała bardzo duże oczekiwania ale takie były czasy. Wtedy oczekiwano, że dzieci będą świetnymi uczniami a kobiety idealnym matkami, gospodyniami i będą pracowały. Oczywiście miało to wpływ na mój perfekcjonizm. Przecież wpajano mi, że tylko najlepsze oceny są satysfakcjonujące. A ja starałam się temu podołać. Później kiedy jej już nie było nie potrafiłam działać inaczej. Przez lata funkcjonowałam według tego wzorca. Dzisiaj jestem w podobnym wieku jak ona wtedy. Mam inne trudne zadania i inaczej wygląda moje życie. Chciałabym jednak powiedzieć jej, że była i jest najważniejsza osobą w moim życiu.
Kolejną ważna osobą była moja Babcia. Kobieta bardzo barwna i stanowcza. Była niczym ojciec chrzestny naszej rodziny. Każdy czuł respekt i jednocześnie ją kochał. Patrzyła na świat przez pryzmat relacji między ludźmi. Nie interesowało ją dobro materialne. Dla niej jej dzieci były najważniejsze. Równie mocno potrafiła okazywać pozytywne jak i negatywne uczucia. To ona wpoiła mi jak ważna jest rozmowa. Nie ważne jak bardzo było trudno. Zmierzenie się z rozmówcą było tu najważniejsze. Podczas takiej rozmowy nadchodziło uczucie ulgi. Czy jako dziecko czy już jako dorosła kobieta wiedziałam, że mogłam porozmawiać z nią o wszystkim. Dzisiaj łapie się na tym, że brakuje mi rozmów telefonicznych podczas, których zadawała te same pytania. Kiedy miała rację mówiła słowa "a nie mówiłam" i w jej wykonaniu było to wyrazem uczucia. Pokazywała jak bardzo się troszczyła i kochała. Była ostoją bezpieczeństwa. Każdemu z nas przypisała zadanie w rodzinie. I tak dzięki niej i przez nią to mi w udziale przypadło słuchanie. Każdy doskonale wiedział, że jak się otrzymało rolę to nie wolno było jej zmieniać. Po śmierci tej niesamowitej kobiety trochę się pogubiliśmy. Niczym prawdziwe dzieci we mgle. Jednak takie święta jak obecne mają swoje znaczenie. Przecież każdy z nas przyjechał odwiedzić tych, których już nie ma. Po prawie dwóch latach znowu rozmawialiśmy. Potrafiliśmy się śmiać. Znowu staliśmy się rodziną odkładając to co nas poróżniło.
Warto było przejechać kilkaset kilometrów...
Dwie bardzo istotne kobiety, które mnie ukształtowały. Dzisiaj wspominam je bo na to zasługują, bo taką mam potrzebę serca... Jestem wdzięczna za to, że miały na mnie wpływ.



Komentarze
Prześlij komentarz